No właśnie skąd? Wydaje mi się, że przypadkiem
natknąłem się na odpowiedź w internecie.
No właśnie skąd? Wydaje mi się, że przypadkiem
natknąłem się na odpowiedź w internecie.
Dzisiaj chciałem się podzielić z wami tym jaki kawał ostatnio zrobiłem Mańkowi. Zdarzyło się to wczoraj w nocy, byłem sam, kiedy poczułem się strasznie głodny. W lodówce znalazłem niewiele… wiadomo jakie są lodówki studentów. No ale jednak coś wygrzebałem: trzy jajka w tym jedno spoza kompletu – wszystkie należały do Mańka. Zrobiłem sobie jajecznicę, była naprawdę smaczna. Ale dręczyły mnie z tego powodu wyrzuty sumienia. Postanowiłem jakoś to Mańkowi wynagrodzić. Zobaczcie sami, co takiego wymyśliłem
No i Maniek zobaczył to rano. Musiał się zdziwić, ale jego zdaniem klocka zrobiłem słabego
Na pewno każdy z was się kiedyś upił. Wiecie do jakich głupot jest sie wtedy zdolnym. Mówimy rzeczy, za które jest nam potem wstyd, albo, jeśli natura będzie dla nas łaskawa, nie pamiętamy, co takiego mówiliśmy. Zdarza się te, że takie nasze wypowiedzi, bądź zachowania zostają utrwalone i pierwsze co nas czeka rano to link do youtuba na dzień dobry. Najważniejsze jest to, żeby nie pozostawić wtedy żadnego śladu: nie pozwalać się filmować, robić żadnych zdjęć i uważnie obserwować swoich najlepszych kumpli – pamiętaj to ludzie bez skrupułów i nie zawahają się użyć zdobytego materiału przeciwko tobie. Tak jak ja zrobiłem to w tym poście.
Krótki wstęp: Chojnoś się upił i po tym jak już się zwalił do domu zaczęliśmy rozmawiać na gg. a oto najlepsze fragmenty:
na początek kłopoty z trudnymi słowami:
[17:22] <chojnoś> bardzo fajna cpr[prate cultuew maja
[17:22] <chojnoś> przepraszaqm za literpqwfki
[17:22] <ziper> właśnie
[17:22] <ziper> nie kumam co piszesz
[17:22] <ziper> co tam mają fajnego?
[17:22] <chojnoś> mowie ze bardzo fajna cvorporate cultyure tam maja
[17:22] <chojnoś> corporate culture
[17:22] <ziper> aha
problemy natury egzystencjalnej…:
[17:29] <chojnoś> zip, ej a ja jestem gru[by?
[17:30] <ziper> nie – jesteś szczupły
[17:30] <chojnoś> ale mam brfzyszek?
[17:30] <chojnoś> brzyszek?
[17:30] <chojnoś> ju nol
[17:30] <ziper> chociaż nie widziałme cię juz kilkatygodni…
[17:30] <chojnoś> belly
[17:30] <ziper> nie raczej nie
[17:30] <chojnoś> kuwa
[17:30] <chojnoś> pedalsko
[17:30] <ziper> a napewno nie większy od mojego
[17:30] <chojnoś> a no dzieki
[17:30] <ziper> czemu pedalsko?
[17:30] <chojnoś> jestes prawdziwy przyjaciel
… i fizjologicznej:
[17:31] <chojnoś> kużwa
[17:31] <chojnoś> zip. sikalem jakies5 minut temu
[17:31] <ziper> co się stało?
[17:31] <chojnoś> czemu znowu musze
[17:31] <chojnoś> ?
[17:31] <chojnoś> pocvxzekjaj
[17:31] <ziper> ok
[17:31] <ziper> czekam
[17:32] <chojnoś> wiesz co
[17:32] <chojnoś> to jesdnak kupa
[17:32] <chojnoś> troche dluzej mi zejdzie
[17:32] <chojnoś> btbr
[17:32] <ziper> no to poczekam trochę dłużej
Pamiętaj inni to świnie i zawsze wykorzystają to, że jesteś pijany, aby się uśmiać. Zawsze.
Postanowiłem założyć nowy dział na blogu. Nazwę go Porady mistrza Zipa. Będzie to zbiór wszelakich bardziej lub mniej mądrych porad skierowanych do was, aby w życiu było wam łatwiej i przyjemniej. Oto moja pierwsza mądrość.
Czasami przychodzą nam do głowy różne pomysły. Zaczynamy się zachowywać dziwnie, tak, jakbyśmy nie robili tego w innej sytuacji. Zdrowemu człowiekowi zachciewa się nagle wygłupów. Ja przykładowo kiedyś na biwaku szkolnym wlazłem ze swoim kumplem do łódki, a ta zaczęła tonąć. Zdążyliśmy się jednak złapać w porę pomostu… przejaw bezmyślności, ale co począć – tak bywa. Ale, żeby lepiej wam zobrazować o co mi chodzi zobaczcie ten filmik.
Chłopak chciał sobie po prostu pokopać ścianę. Aby uniknąć takich sytuacji radzę wam dwa razy się zastanowić zanim zaczniecie robić podobne rzeczy. Po co mieć zmiażdżone piszczele? Lepiej użyć czegoś innego do walenia w ścianę, albo fajniej, poprosić kogoś innego, żeby mieć z tego uciechę. Ja np. poprosiłbym o to Mańka. Jestem pewien, że chętnie by sobie pokopał.
mam plany na przyszłość nieco mgliste
Energia jest ze mną. Sam sobie radzę najlepiej
lubię takie dni/noce jak dzisiaj
dam sobie radę ale nie ze wszystkim niestety
prawo natury – za pierwszym razem nic nie działa..
życie…
zastanawiam się
dzisiaj przyszedł czas na zamartwianie się
kochać mnie nie musisz, kochana
no kurwa mać no…
nie potrafię
To już drugi wiersz naszego blogowego poety Górala. Tym razem nadałem mu tytuł Wiele mam do zrobienia. Myślę, że dokładnie odpowiada on nastrojowi utworu. Podmiot liryczny już na wstępie zauważa sprawy, które są jeszcze przed nim, a wraz z tym spostrzeżeniem pojawiają się wątpliwości czy zdoła sobie sobie z nimi poradzić. Zdaje sobie także sprawę, że jest w tej walce odosobniony. Nie przejmuje się pierwszymi niepowodzeniami. Godzi się ze zmiennością kolei losu. Daje mu to powód do refleksji nad życiem, które nie zawsze przynoszą ulgę, szczególnie jeśli chodzi o miłość. W ostatnich dwóch dobitnych i bardzo charakterystycznych dla tego poety wersach robi komuś (może sobie samemu) wyrzuty za niemoc i bezradność w swych staraniach.
Chciałem udowodnić wszystkim, że Maniek wbrew panującej powszechnie opinii, nie ma samych wad. Otóż pod jego gruboskórną powłoką znalazłem gorące, pełne miłości serce. Przyłapałem go jakiś czas temu na akcie miłosierdzia i sfotografowałem owo zajście i tutaj umieszczam zdjęcie. Jak sami widzicie nie zawsze muszę po nim jechać, zdarza mi się też mówić o nim całkiem miło.
W naszych lekko pogiętych umysłach, podczas jednego z wieczorów tegorocznej, męczącej sesji zebrało nas na tworzenie poezji. Zaczęło sie to tak, że szukając natchnienia spojrzałem w lewo i ujrzałem najdoskonalszą muzę, której istnienie porwało moją dusze na wyżyny metafory, zgrabnie zawartej w prostych rymowanych wersach. Stworzyłem utwór bardzo zabawny, bo nawet osoba, którą w nim opisałem, miała nie lada uciechę podczas recytacji. A oto on:
Ballada o potworze z pieczary, czyli jak widzę mojego współlokatora:
siedzi przy biurku stwór rubaszny
śmierdzi mu z pachy i łeb ma straszny
mlaska i spluwa wciąż na podłogę
na jego pryszcze patrzeć nie mogę
po jego karku łój słony spływa
mógłbym go użyć choć do pieczywa
niech się nie śmieje bo wali mu z gęby
chyba wpierdolił zgniłe otręby
jego twarz to czysty przypadek
garba ma jak u osła zadek
klei się obleśnie do każdej rzeczy
słyszałem, że jego ślina choroby leczy
czyha codziennie przy swojej pieczarze
na piękne dziewcze co się ukaże
aby ją zawlec w gnuśne otchłanie
i tylko łkanie po niej zostanie
Chciałbym rozpocząć nowy dział na naszym blogu. Będę starał się zamieszczać w nim wpisy mówiące o wszystkich dziwnych rzeczach, które zrobił ostatnio Maniek. A że moje życie stało się o wiele bardziej zabawne odkąd z nim mieszkam, ufam, że was także rozbawią bądź zaszokują te jego sprawki. O to pierwsze z serii:
Maniek pewnego dnia chciał mnie zaskoczyć i zbudował na moim monitorze taką o to piramidkę złożoną z…
sami widzicie z czego. Skąd wziął materiał pominę milczeniem. W tle oczywiście niesamowity Szahrukh Khan, wiszący nad moim biurkiem.
Moi drodzy,
z okazji zbliżającego się końca sesji i początku wakacji chciałem życzyć wam, aby był to czas pełen przygód, słońca i… co ja się będę wysilał. Ten gościu napisał na tę okazję bardzo wesołą piosenkę z pięknymi słowami, a w połączeniu z jego niekwestionowanymi umiejętnościami wokalnymi daje to porażający efekt. Przekonajcie się sami (link dzięki uprzejmości Andrzeja).
Klikajcie tutaj, aby to zobaczyć.
Pan Gracjan Roztocki ma o wiele więcej lepszych piosenek w podobnym stylu. Moją ulubioną jest jak na razie ta pt. Na na na ra ta ta. Oto bezpośredni link do niej. Ale sądzę, że każdy będzie mógł wybrać coś dla siebie z jego bogatego repertuaru.
Dla tych z was, którzy znają Górala nie obce są zapewne jego opisy z gadu-gadu. Bywają one różne: czasami są pesymistyczne, czasami optymistyczne, a czasami nie wiadomo o co chodzi. Niemniej charakteryzują się one tym, że prawie zawsze mają błędną składnię. Ale jak się okazało tylko na pozór. Otóż jako wielki badacz psychiki Górala, po długiej analizie jego opisów stwierdziłem, że ma on talent poetycki. Razem z innym wielkim badaczem tak zwanej „myśli góralowej”, i zarazem moim przyjacielem Mańkiem, postanowiliśmy pozbierać te pojedyncze, na pierwszy rzut oka bezsensowne hasła i ułożyć je chronologicznie w pewnego rodzaju całości, którym bardzo blisko do poezji. A oto pierwszy wiersz Górala ( tytuł nadałem sam):
To wnętrze moje jest
ludzie są dobrzy, nie są źli.
a ja nie jestem poważnym człowiekem
nie sądzę.
to zabija mnie od środka, gasi dumę, że jestem człowiekiem…
i się było kurwa zjebało
zajebiste koncepcje przychodzi do głowy same z siebie.
czasem jedno ziarnko potrafi zepsuć symetrię kawowego kopczyka
ja kocham ludzi.
tragedia: zakochać się w ślicznej twarzy, ożenić z całą kobietą.
kurwa… czemu ja taki pojebany jestem !
kurwa